niedziela, 18 sierpnia 2013

Masło orzechowe Mcennedy

Wyprawa do Lidla w poniedziałek rano to naprawdę średni pomysł. Tłum jaki przywitał mnie na wejściu wzbudził we mnie lekki niepokój. Czyżby wszyscy ustawili się w kolejce po przysmaki z tygodnia amerykańskiego? Wzięłam głęboki oddech i przygotowałam się psychicznie na walkę o ostatni słoik masła orzechowego.  Jakież było moje zdziwienie kiedy zdałam sobie sprawę, że rozentuzjazmowany tłum kłębi się wokół koszy z ubraniami, wyrywając sobie z rąk plastikowe addidasy i wątpliwej jakości tuniki. Na tyle zgrabnie na ile to możliwe prześlizgnęłam się dalej aż moim oczom ukazał się ten oto słoik masła orzechowego.

Wybrałam wersję crunchy i na wstępie muszę powiedzieć, że to moje pierwsze doświadczenie z tym wariantem masła orzechowego. Kawałki orzechów są duże, chrupiące i jest ich jak na mój gust całkiem sporo. Jak się okazuje jest to zarówno wada jak i zaleta. Z jednej strony bardzo ciężko się nim smaruje, bo orzechy znacznie utrudniają rozprowadzenie równomiernej warstwy, z drugiej zaś wyjadanie masła palcem ze słoika nigdy wcześniej nie było tak przyjemne, ach to chruuupanie… Samo masło jest bardzo delikatne w smaku, nie za słodkie i nie za słone – po prostu idealne. Jest nieporównywalnie lepsze od jakiegokolwiek innego sklepowego odpowiednika. Jedyną jego wadą są właściwości uzależniające. Odkąd je otworzyłam nie ma dnia żebym nie zanurzyła w nim palca, żeby go potem ze smakiem oblizać. Polecam, bo i smak i skład (95% orzechów) są naprawdę niezłe.



Pojemność opakowania: 454g
Kalorie: 597/100g
Kupione w : Lidl

Ocena: 6/6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz