sobota, 7 września 2013

Whoppers Peanut Butter

Napis Peanut Butter widniejący na jakimkolwiek produkcie działa na mnie jak magnes, po prostu muszę go mieć. O ile Stanach słodycze z masłem orzechowym to chleb powszedni (a raczej powszedni tost z masłem orzechowym), to w Polsce dość ciężko się na nie natknąć. Od czego jednak jest internet! Muszę przyznać, że mam w zwyczaju przeglądać oferty internetowych sklepów, sprzedających słodycze ze Stanów. Zazwyczaj kończę na ślinieniu się do monitora, ale nie tym razem. Draże mleczne z masłem orzechowym Reese's po prostu musiały być moje! 


Trzymając opakowanie Whoppers w rękach wprost nie mogłam doczekać się aromatu masła orzechowego, który w moich wyobrażeniach powinien unosić się w powietrzu po otworzeniu kartonika. Niestety nic takiego nie nastąpiło, Whoppers w nie pachną masłem orzechowym, w ogóle nie pachną niczym. No nic i tak nie wieżę w to, że rzekomo 90% naszych doznań smakowych determinowane jest przez zapach, więc nie byłam nadmiernie zaniepokojona. To nastąpiło dopiero w momencie kiedy włożyłam Whoppers’a do ust. Pierwsze skojarzenie – mydło, drugie – mydło o lekkim posmaku masła orzechowego. Kiedy mydlana polewa wreszcie się rozpuściła, moje podniebienie wyczuło chropowatą powierzchnię, doszłam więc  do wniosku, że czas ze ssania przerzucić się na gryzienie. To dostarczyło mi dużo przyjemniejszych doznań, dawno nie jadłam czegoś co tak fajnie chrupie. Co ciekawe, chrupie tylko w momencie przegryzania, bo w kontakcie ze śliną środek draży zmienia się w coś co konsystencją przypomina krówkę (i tak samo jak krówka przykleja się do zębów). Co to za dziwactwo, myślę sobie i sięgam po kolejnego, żeby jakoś ułożyć sobie te doznania w głowie. Tym razem nie czuję mydła, a przyjemną słodycz i jakby więcej aromatu masła orzechowego, całkiem smaczne. No i znów to przyjemne chrupanie, muszę zjeść jeszcze jednego, i jeszcze jednego i jeszcze… Każdy kolejny smakował mi coraz bardziej.

Whoppers to naprawdę najtrudniejszy do opisania smakołyk jaki jadłam. Nawet po zjedzeniu całego opakowania (w trzech podejściach) nie jestem w stanie określić czy są smaczne, czy po prostu interesujące. Jeśli wpadną wam w ręce ocenicie sami, ale nie namawiam jakoś szczególnie do zakupu. Jest masa o wiele lepszych słodyczy z masłem orzechowym, o których na pewno nie omieszkam napisać wkrótce.


Pojemność opakowania: 113g
Kalorie: 500/100g
Kupione w: Allegro

Ocena: 3,5/6



poniedziałek, 2 września 2013

Dr Gerard pryncypałki kokosowe w białej czekoladzie



Oprócz uśmiechu na twarzy ze względu na nazwę, pryncypałki jakoś nigdy nie wzbudzały we mnie większych emocji. Do czasu aż natknęłam się na ich nową wersję. Kokos i biała czekolada to dla mnie gwarancja bardzo przyjemnych doznań smakowych, więc nie mogłam przejść obok nich obojętnie. Trochę przeleżały w szafce, aż wreszcie nadszedł moment, kiedy uznałam, że mój apetyt na słodycze w ciągu kolejnych kilku dni będzie wystarczający aby dać radę temu dużemu opakowaniu. Miałam rację, pryncypałki zjedzone, co więcej zjedzone z dużą przyjemnością, bo są naprawdę dobre.





Ogromną zaletą pryncypałek jest sam wafelek, który jest kruchy i bardzo delikatny. Biała czekolada, którą jest oblany jest naprawdę dobrej jakości (a przynajmniej smakuje jakby była). Nie czuć w niej mydło-podobnego posmaku tłuszczu, a jedynie delikatny lekko śmietankowy aromat. Dobrze, więc, że producent jej nie poszczędził – 40%  w zupełności wystarcza żeby móc delektować się jej smakiem. Fajnie też, że czekolada nie kruszy się i nie odpada od wafelka, zawsze strasznie mnie wkurza kiedy kawałki czekolady czy okruchy wpadają mi między klawisze laptopa. Kolejną mocną stroną pryncypałek jest posypka z wiórków kokosowych. Niby banał, w końcu to wafelki kokosowe, ale jakoś producenci Princessy i innych kokosowych wafelków na to wpadli. A szkoda, bo to jak się okazuje bardzo dobry pomysł. Czas wreszcie na nadzienie. Hm… mam pewien problem z jakimkolwiek jego opisem. Podobno kremu kokosowego jest 39%, ale szczerze powiedziawszy jakoś trudno jest oddzielić jego smak od reszty. To jednak w niczym nie przeszkadza, bo jako całość pryncypałki smakują naprawdę kokosowo.  Można by im zarzucić, że są zbyt słodkie, ale jak dla mnie jest to bardzo przyjemna słodycz. Właściwie jedyną ich wadą jest to, że przez to, iż są takie lekkie i delikatne człowiek zupełnie się zapomina i je jednego wafelka po drugim. Swoją drogą to fascynujące, że nie wyobrażam sobie żebym zjadła na raz dwie princessy czy prince pola, a jedząc pryncypałki za jednym razem pochłonęłam równowartość co najmniej trzech wyżej wymienionych. Cóż, mówi się trudno, były na tyle dobre, że wcale nie mam wyrzutów sumienia.



Pojemność opakowania: 235g
Kalorie: 579/100g
Kupione w: Biedronka


Ocena: 5,5/6